Fechtunku ciąg dalszy - niżej 3 filmy o walce mieczem długim zwanym półtorakiem. Widać tam sporo ciekawych technik, w sam raz nadających się do ubarwienia opisów na sesji. Na dobry początek niemiecka grupa Gladiatores:
Na powyższym filmie widać m.in.: przyjmowanie ciosu na zastawę, by potem przyblokować ostrze jelcem i pchnąć bądź ciąć; zapchnięcie ostrza, by błyskawicznie zripostować; wybicie miecza, by uderzyć jelcem i ogłuszyć; przechwyt miecza, by kopnąć; przechwyt miecza, by go odebrać, a także kilka innych. I niech mi nikt nie wkręca, że te techniki działają tylko dlatego, że przeciwnik się nie rusza. Ci goście zwyczajnie zwalniają tempo, by nie uderzyć mieczem partnera, walczą przecież stalową bronią. W niektórych momentach widać, jak błyskawicznie są w stanie się poruszać przy ciosach.
Niżej inny film tej samej grupy, tym razem pokazujący przykładowy przebieg walki oparty na schemacie: "błąd-wybrnięcie z sytuacji".
W ostatnim filmie natomiast każde starcie to odrębny, przykładowy cios. Niektóre są całkiem zdradzieckie. ARMA prezentuje:
Szczególnie podoba mi się ten z przydepnięciem miecza przeciwnika. ;] Przykuwają również uwagę wszelkie ciosy zadane wręcz, by wytrącić przeciwnikowi broń.
Nie mogę też nie wspomnieć o notce, która mnie ostatnio zainspirowała. Litohoro na swoim blogu zamieścił Dźwięki wyciąganych ostrzy z pochew. Wpis zawiera 3 krótkie filmiki ukazujące pospolite błędy w myśleniu o broni: pierwszy to mit o metalicznym odgłosie, jaki rzekomo wydaje wyciągana z pochwy broń, drugi traktuje o sposobie trzymania tarczy, by było to efektywne, a trzeci mówi o skuteczności noży do rzucania w walce. Polecam! :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogromcy mitów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogromcy mitów. Pokaż wszystkie posty
14 sierpnia 2011
25 lutego 2011
Jagmin o orężu średniowiecznym i sztyletowe kompendium
Całkiem niedawno na blogu Jagmina pojawił się wpis "Komentarz do Fechtunku", będący odpowiedzią na mój post pt. Fechtunek oraz dyskusję, jaka się pod nim rozpoczęła. W zasadzie jest to polemika z wieloma stwierdzeniami, które wtedy padły. Dość rzeczowa nawiasem mówiąc, stąd zachęcam do czytania każdego, kto interesuje się bronią białą, szczególnie mieczami krótkimi, puklerzami, tasakami, mieczami długimi (zwanymi w światku RPG "półtoraręcznymi"), kataną oraz sztyletami.
Dla zachowania chronologii ;) zajrzyj najpierw do notki o fechtunku, a jeżeli masz ją już za sobą, przeczytaj komentarz Jagmina.
Aby było ciekawiej, rozwinę także wątek sztyletów, który od dawna mnie fascynuje, choć nie napisałem na ten temat więcej niż kilka słów. Walki nożowników, będące specyficznym połączeniem walki wręcz i walki bronią, cechują się elementami, jakich trudno doszukiwać się w starciu przy użyciu innych rodzajów broni. Co więcej, mimo iż różne sztylety wydają się do siebie niezwykle podobne, w gruncie rzeczy opracowano przez wieki wiele różnorodnych form tego oręża, a każda z nich służyła właścicielowi nieco inaczej.
Niżej możecie obejrzeć kolejny odcinek serialu "Conquest", tym razem poświęcony nożom i sztyletom właśnie. Pierwsza część, trwajaca około dziewięciu minut, opisuje różne rodzaje tejże broni, a także unaocznia różnicę w walce współczesnej oraz dawnej. Druga, nieco ponad ośmiominutowa, zajmuje się renesansowymi sposobami walki oraz rzucania, by później przejść do współczesnych metod stosowanych przez wojsko. W ostatniej, nieco ponad czterominutowej, znajdziecie się już tylko mini-turniej, jaki urządził gospodarz programu na koniec odcinka. ;) Oczywiście kolejne części wyświetlą się po obejrzeniu pierwszej, jeżeli jednak nie interesują Was wszystkie - dwuklik na filmie przeniesie Was na YouTube, gdzie znajdziecie odpowiednie linki.
Na razie nie będę wypisywał konkretnym uwag z filmu, jest on wystarczająco plastyczny i ciekawy. ;] Niemniej jednak jest szansa, że spis taki ujrzy światło dziennie: Jagmin rzucił pomysł, by stworzyć kompendium broni białej, bez żadnej konkretnej mechaniki, luźno wzorowane na historii, z domieszką fantastyki. Wszystko na potrzeby sesji RPG i do własnej interpretacji przez MG oraz graczy. Jeżeli jesteście zainteresowani pomocą przy wyszukiwaniu ciekawych rodzajów oręża, opisywaniu go oraz ilustrowaniu, zapraszam do współpracy. ;]
Dla zachowania chronologii ;) zajrzyj najpierw do notki o fechtunku, a jeżeli masz ją już za sobą, przeczytaj komentarz Jagmina.
Aby było ciekawiej, rozwinę także wątek sztyletów, który od dawna mnie fascynuje, choć nie napisałem na ten temat więcej niż kilka słów. Walki nożowników, będące specyficznym połączeniem walki wręcz i walki bronią, cechują się elementami, jakich trudno doszukiwać się w starciu przy użyciu innych rodzajów broni. Co więcej, mimo iż różne sztylety wydają się do siebie niezwykle podobne, w gruncie rzeczy opracowano przez wieki wiele różnorodnych form tego oręża, a każda z nich służyła właścicielowi nieco inaczej.
Niżej możecie obejrzeć kolejny odcinek serialu "Conquest", tym razem poświęcony nożom i sztyletom właśnie. Pierwsza część, trwajaca około dziewięciu minut, opisuje różne rodzaje tejże broni, a także unaocznia różnicę w walce współczesnej oraz dawnej. Druga, nieco ponad ośmiominutowa, zajmuje się renesansowymi sposobami walki oraz rzucania, by później przejść do współczesnych metod stosowanych przez wojsko. W ostatniej, nieco ponad czterominutowej, znajdziecie się już tylko mini-turniej, jaki urządził gospodarz programu na koniec odcinka. ;) Oczywiście kolejne części wyświetlą się po obejrzeniu pierwszej, jeżeli jednak nie interesują Was wszystkie - dwuklik na filmie przeniesie Was na YouTube, gdzie znajdziecie odpowiednie linki.
Na razie nie będę wypisywał konkretnym uwag z filmu, jest on wystarczająco plastyczny i ciekawy. ;] Niemniej jednak jest szansa, że spis taki ujrzy światło dziennie: Jagmin rzucił pomysł, by stworzyć kompendium broni białej, bez żadnej konkretnej mechaniki, luźno wzorowane na historii, z domieszką fantastyki. Wszystko na potrzeby sesji RPG i do własnej interpretacji przez MG oraz graczy. Jeżeli jesteście zainteresowani pomocą przy wyszukiwaniu ciekawych rodzajów oręża, opisywaniu go oraz ilustrowaniu, zapraszam do współpracy. ;]
13 stycznia 2011
Jak to drzewiej w zbrojach wojowano
Kiedy na sesjach obalimy już mit zbroi płytowej jako nieporęcznego worka ziemniaków, może pojawić się pokusa, by stwierdzić: "Łee, skoro to takie elastyczne, to pewno niezbyt wytrzymałe". Prawda jest jednak taka, że w parze z ceną idzie adekwatna jakość, stąd zarówno elastyczność, jak i wytrzymałość musiały być na najwyższym poziomie, skoro od nich zależało życie rycerza. A ci z pewnością nie skąpili na najlepsze zabezpieczenia, o ile tylko mieli czym płacić. Jeżeli zależy nam na realizmie, zdobycie zbroi na sesji nie powinno być zbyt proste dla umiarkowanie zamożnych postaci.
Poniżej dwa filmy z solidnych "crash testów". Pierwszy pokazuje skuteczność długiego łuku (nie pamiętam jednak zasięgu, jaki symulują w filmie, musiał on być jednak dość duży, bo z bliska strzała była w stanie przejść przez płytę). Mimo naukowego wydźwięku tego programu, nie jestem pewnym czy zbroje prezentowane na filmie nie są produkowane z lepszej jakości żelaza niż to dostępne 500-700 lat temu.
Od razu widać też, że po solidnej bitwie każdy szanujący się wojak musiał zawitać do płatnerza celem "wyklepania" zbroi i dokonania wszelkich potrzebnych napraw. Zbroje nie miały służyć latami, lecz ratować życie "tu i teraz". Z tego powodu używano także cieńszego niż dziś materiału do ich produkcji.
Tutaj natomiast widzimy starcie z młotem lucerneńskim (luźne tłumaczenie poleaxe, za radą Bita). Widać siłę fali uderzeniowej, jaką wywołuje obuch w starciu z pancerzem. Faktycznie nie najlepiej rozkładały one siłę ciosów, bez aketonu pod spodem ani rusz!
Na podsumowanie tematu bardzo wesoły film, choć tym razem nieco dłuższy (ma 4 części (21 min.) - kolejne będą się wyświetlały w oknie po obejrzeniu poprzedniej). Prezentuje on ewolucję wykorzystania broni w starciu z tak potężnym pancerzem, jakim jest zbroja płytowa. Peter Woodward w swoim programie pt. "Conquest" prowadzi nietypowe warsztaty - tym razem z użycia dziwacznych broni średniowiecza. ;] Naprawdę warto obejrzeć w wolnej chwili.
O konserwacji zbroi (coś z serii "jak utrudnić graczom życie") napiszę innym razem, ponieważ czeka trochę ciekawszych materiałów podesłanych przez Czerwoną. Inna sprawa, że sporo ciekawostek na ten temat jest powszechnie znanych, a poza tym trochę za bardzo skupiłem się na tej tematyce. Tym sposobem w następnej notce wracają "granice możliwości", ;) a w nich coś, co ucieszy niejednego drużynowego wojaka.
Na koniec, zgodnie z obietnicą, zapowiadam swój 'ambitny' projekt. ;) Postanowiłem napisać niewielki dodatek do Wiedźmina: Gry Wyobraźni poświęcony społeczeństwu i wyglądowi Mahakamu, domeny krasnoludów ze świata wykreowanego w siedmioksięgu wiedźmińskim. Przy niewielkiej dozie dobrych chęci materiał będzie możliwy do swobodnego zastosowania także w innych systemach.
Znudzony konwencjami, chciałem stworzyć świat odmienny od sztandarowego, jednak nie depczący konwencji. Z pewnością fani Sapkowskiego poczują klimat Kontynentu, a każdy odczuje oderwanie krzacich podziemi od konwencji high fantasy, w jakiej na ogół są przedstawiane. W dodatku zawrę opis Makahamu, jego architektury oraz społeczeństwa żyjącego w podziemiach. Znalazłem również dwóch grafików, którzy zgodzili się ubarwić tenże aneks swoimi ilustracjami. Myślę też nad scenariuszem przygody, jednak niczego na razie nie obiecuję. ;)
Z chęcią powitam każdego, kto chciałby pomóc przy ukończeniu tego mikrododatku. Jest on już w trakcie tworzenia. Opublikuję go zapewne na blogu, gdyż oficjalna strona Wiedźmina: Gry Wyobraźni od dawna wydaje się martwa. Jednak kto wie? A nuż uda się skontaktować z borgiem lub innym z dawnych adminów?
Poniżej dwa filmy z solidnych "crash testów". Pierwszy pokazuje skuteczność długiego łuku (nie pamiętam jednak zasięgu, jaki symulują w filmie, musiał on być jednak dość duży, bo z bliska strzała była w stanie przejść przez płytę). Mimo naukowego wydźwięku tego programu, nie jestem pewnym czy zbroje prezentowane na filmie nie są produkowane z lepszej jakości żelaza niż to dostępne 500-700 lat temu.
Od razu widać też, że po solidnej bitwie każdy szanujący się wojak musiał zawitać do płatnerza celem "wyklepania" zbroi i dokonania wszelkich potrzebnych napraw. Zbroje nie miały służyć latami, lecz ratować życie "tu i teraz". Z tego powodu używano także cieńszego niż dziś materiału do ich produkcji.
Tutaj natomiast widzimy starcie z młotem lucerneńskim (luźne tłumaczenie poleaxe, za radą Bita). Widać siłę fali uderzeniowej, jaką wywołuje obuch w starciu z pancerzem. Faktycznie nie najlepiej rozkładały one siłę ciosów, bez aketonu pod spodem ani rusz!
Na podsumowanie tematu bardzo wesoły film, choć tym razem nieco dłuższy (ma 4 części (21 min.) - kolejne będą się wyświetlały w oknie po obejrzeniu poprzedniej). Prezentuje on ewolucję wykorzystania broni w starciu z tak potężnym pancerzem, jakim jest zbroja płytowa. Peter Woodward w swoim programie pt. "Conquest" prowadzi nietypowe warsztaty - tym razem z użycia dziwacznych broni średniowiecza. ;] Naprawdę warto obejrzeć w wolnej chwili.
O konserwacji zbroi (coś z serii "jak utrudnić graczom życie") napiszę innym razem, ponieważ czeka trochę ciekawszych materiałów podesłanych przez Czerwoną. Inna sprawa, że sporo ciekawostek na ten temat jest powszechnie znanych, a poza tym trochę za bardzo skupiłem się na tej tematyce. Tym sposobem w następnej notce wracają "granice możliwości", ;) a w nich coś, co ucieszy niejednego drużynowego wojaka.
Na koniec, zgodnie z obietnicą, zapowiadam swój 'ambitny' projekt. ;) Postanowiłem napisać niewielki dodatek do Wiedźmina: Gry Wyobraźni poświęcony społeczeństwu i wyglądowi Mahakamu, domeny krasnoludów ze świata wykreowanego w siedmioksięgu wiedźmińskim. Przy niewielkiej dozie dobrych chęci materiał będzie możliwy do swobodnego zastosowania także w innych systemach.
Znudzony konwencjami, chciałem stworzyć świat odmienny od sztandarowego, jednak nie depczący konwencji. Z pewnością fani Sapkowskiego poczują klimat Kontynentu, a każdy odczuje oderwanie krzacich podziemi od konwencji high fantasy, w jakiej na ogół są przedstawiane. W dodatku zawrę opis Makahamu, jego architektury oraz społeczeństwa żyjącego w podziemiach. Znalazłem również dwóch grafików, którzy zgodzili się ubarwić tenże aneks swoimi ilustracjami. Myślę też nad scenariuszem przygody, jednak niczego na razie nie obiecuję. ;)
Z chęcią powitam każdego, kto chciałby pomóc przy ukończeniu tego mikrododatku. Jest on już w trakcie tworzenia. Opublikuję go zapewne na blogu, gdyż oficjalna strona Wiedźmina: Gry Wyobraźni od dawna wydaje się martwa. Jednak kto wie? A nuż uda się skontaktować z borgiem lub innym z dawnych adminów?
07 stycznia 2011
Fechtunek
Czasami w rozmowach z osobami zajmującymi się odtwórstwem średniowiecznym odnosiłem wrażenie, że według nich walka na miecze to tylko napierdzielanie z całej siły, aż oponent będzie zbyt słaby, by utrzymać tarczę i dostanie w czerep. To faktycznie ma sens, przynajmniej z grubsza, gdy walczy się z przeciwnikiem w zbroi, trochę mniej mobilnym, za to diabelnie odpornym. Tymczasem na sesjach zarówno postacie graczy jak i ich przeciwnicy najczęściej nie korzystają z pancerzy, a jeżeli już, to raczej lekkich, nie ograniczających ruchów.
W takiej sytuacji znacznie bardziej przydatny wydaje się fechtunek pełen większej finezji i bardziej zdradzieckich, za to słabszych ciosów. Wszak nie trzeba już przebić się przez kupę żelastwa, czasem wystarczy muśnięcie kogoś brzeszczotem w odpowiednie miejsce i mamy niemal trupa.
W odpowiedzi przychodzą nam szkoły fechtunku renesansowego, powstające na bazie nielicznych, acz bardzo ciekawych traktatów o walce bronią białą. ;] Przyjrzyjmy się niemieckiej grupie Gladiatores:
Już dawno chciałem pokazać ten filmik. Szczególnie inspiruje mnie mistrz szermierki w okularach. ;] Prawdziwy rzeźnik. Zaobserwujcie też, w jaki sposób używają jelca w walce półtorakiem (dla historycznej poprawności nazwijmy go mieczem długim ;). Przy umiejętnym użytkowaniu jest w stanie zmienić zupełnie przebieg walki, blokując wraże ostrze i wystawiając jego właściciela na piękny cios.
Także walki nożowników, które oglądam od dłuższego czasu, wydają się niezwykle ciekawe. Będąc w zasadzie trochę bardziej niebezpieczną formą walki wręcz, pokazują zupełnie inną formę niż ta pokazana w grach komputerowych. ;)
To, co widać powyżej, implikuje pewne wnioski. Mimo wszystko finezja w walce również jest przydatna. Na przykładzie Wiedźmina: Gry Wyobraźni można powiedzieć, że nauka manewrów bojowych powinna znacząco zwiększać skuteczność postaci. Niemniej trzeba chyba w każdym systemie spojrzeć na to, czy mechanika walki uwzględnia inne sposoby prowadzenia starć z opancerzonym i nieopancerzonym przeciwnikiem. Ciosy silne, acz toporne powinny ułatwiać uniki postaciom nieopancerzonym, za to ciosy wysublimowane powinny być znacząco słabsze - na tyle, by nie móc przebić zbroi.
Z innej beczki: w następnej notce wrzucę coś o twardości zbroi i sposobach walki z nimi. ;] Tymczasem w trochę odleglejszej perspektywie planuję coś ambitnego, jednak szczegóły zdradzę później.
W takiej sytuacji znacznie bardziej przydatny wydaje się fechtunek pełen większej finezji i bardziej zdradzieckich, za to słabszych ciosów. Wszak nie trzeba już przebić się przez kupę żelastwa, czasem wystarczy muśnięcie kogoś brzeszczotem w odpowiednie miejsce i mamy niemal trupa.
W odpowiedzi przychodzą nam szkoły fechtunku renesansowego, powstające na bazie nielicznych, acz bardzo ciekawych traktatów o walce bronią białą. ;] Przyjrzyjmy się niemieckiej grupie Gladiatores:
Już dawno chciałem pokazać ten filmik. Szczególnie inspiruje mnie mistrz szermierki w okularach. ;] Prawdziwy rzeźnik. Zaobserwujcie też, w jaki sposób używają jelca w walce półtorakiem (dla historycznej poprawności nazwijmy go mieczem długim ;). Przy umiejętnym użytkowaniu jest w stanie zmienić zupełnie przebieg walki, blokując wraże ostrze i wystawiając jego właściciela na piękny cios.
Także walki nożowników, które oglądam od dłuższego czasu, wydają się niezwykle ciekawe. Będąc w zasadzie trochę bardziej niebezpieczną formą walki wręcz, pokazują zupełnie inną formę niż ta pokazana w grach komputerowych. ;)
To, co widać powyżej, implikuje pewne wnioski. Mimo wszystko finezja w walce również jest przydatna. Na przykładzie Wiedźmina: Gry Wyobraźni można powiedzieć, że nauka manewrów bojowych powinna znacząco zwiększać skuteczność postaci. Niemniej trzeba chyba w każdym systemie spojrzeć na to, czy mechanika walki uwzględnia inne sposoby prowadzenia starć z opancerzonym i nieopancerzonym przeciwnikiem. Ciosy silne, acz toporne powinny ułatwiać uniki postaciom nieopancerzonym, za to ciosy wysublimowane powinny być znacząco słabsze - na tyle, by nie móc przebić zbroi.
Z innej beczki: w następnej notce wrzucę coś o twardości zbroi i sposobach walki z nimi. ;] Tymczasem w trochę odleglejszej perspektywie planuję coś ambitnego, jednak szczegóły zdradzę później.
26 grudnia 2010
Średniowieczne walki uliczne
Nasi zachodni sąsiedzi są niesamowici. Dysponując stosownym budżetem nie marnują go, lecz robią dobry użytek dla poszerzania wiedzy fascynatów. W poniższym filmie pokazują, jak mogły wyglądać przykładowe utarczki na ulicach średniowiecznych miast. W zasadzie poza walką na miecze w końcówce (za mało widowiskowa jak na pokaz klasy i za mało skuteczna jak na pokaz siły) wszystko wygląda ciekawie i w miarę realnie.
Inna sprawa, że jeżeli mieszczanie "często" nosili pod ubraniem kolczugę, to ja jestem św. Teresa. Była to chyba najdroższa zbroja średniowiecza, nie licząc może pełnej zbroi płytowej.
Wywodu o zbrojach ciąg dalszy. ;] Na życzenie Saranetha znalazłem kilka ciekawych informacji na temat higieny.
Warto zajrzeć pod ten, ten oraz ten adres, tj. przeczytać 3 posty na forum historycy.org. Opisują one ciekawy wątek, mianowicie wypróżnianie się w zbroi. ;] W wielkim skrócie: podczas bitwy i wysiłku nie było takiej potrzeby, ponieważ fizjologia blokowała nieistotne czynności podczas zagrożenia. Poza starciem nie było kłopotem "podwinięcie kolczugi", ;] większość pancerzy nie sięgała niżej niż do ud. W przypadku zbroi płytowych "tylna" część ciała nie była osłonięta płytą, wszak trzeba było jakoś siedzieć na koniu. Niemniej jednak bez odpięcia choćby części zbroi raczej nie wchodziło w grę "pójście na bok". W sytuacjach skrajnych nie pozostawało już chyba nic innego jak robić pod siebie, i tak giermek musiał się potem zająć ochędożeniem ekwipunku. :p
Inną sprawą jest wentylacja w zbroi - zasadnicza większość z nich przegrzewała się potwornie podczas upałów. Wystarczy wspomnieć wojska krzyżackie i zachodnioeuropejskie w bitwie pod Grunwaldem - stały kilka godzin w pełnym słońcu i stopniowo traciły siły do bitki. Zbroje miękkie miały jednak plus - składajac się z naturalnego materiału pokroju lnu lub skóry świetnie trzymały ciepło podczas zimy, czego nie można było powiedzieć o zbrojach kolczych czy płytowych. Można je porównać do glanów. =P Latem gorąco, zimą lodowato. To samo tyczy się w zasadzie każdej zbroi skontruowanej z żelaza lub stali - lamelek, karacen, brygantyn i płatów. Warto jednak na koniec zacytować pochwałę dla kolczugi, która "doskonale przepuszczała pot i krew".
Tyle na dziś, do kwestii konserwacji dotrzemy innym razem. ;] Jeżeli pominąłem jakiś ciekawy aspekt, piszcie.
PS. Jeśli chcecie skomentować notkę, w menu "Komentarz jako:" klikajcie na "Nazwa/adres URL". Wtedy można wpisać swoją ksywę bez logowania do Google'a.
Inna sprawa, że jeżeli mieszczanie "często" nosili pod ubraniem kolczugę, to ja jestem św. Teresa. Była to chyba najdroższa zbroja średniowiecza, nie licząc może pełnej zbroi płytowej.
Wywodu o zbrojach ciąg dalszy. ;] Na życzenie Saranetha znalazłem kilka ciekawych informacji na temat higieny.
Warto zajrzeć pod ten, ten oraz ten adres, tj. przeczytać 3 posty na forum historycy.org. Opisują one ciekawy wątek, mianowicie wypróżnianie się w zbroi. ;] W wielkim skrócie: podczas bitwy i wysiłku nie było takiej potrzeby, ponieważ fizjologia blokowała nieistotne czynności podczas zagrożenia. Poza starciem nie było kłopotem "podwinięcie kolczugi", ;] większość pancerzy nie sięgała niżej niż do ud. W przypadku zbroi płytowych "tylna" część ciała nie była osłonięta płytą, wszak trzeba było jakoś siedzieć na koniu. Niemniej jednak bez odpięcia choćby części zbroi raczej nie wchodziło w grę "pójście na bok". W sytuacjach skrajnych nie pozostawało już chyba nic innego jak robić pod siebie, i tak giermek musiał się potem zająć ochędożeniem ekwipunku. :p
Inną sprawą jest wentylacja w zbroi - zasadnicza większość z nich przegrzewała się potwornie podczas upałów. Wystarczy wspomnieć wojska krzyżackie i zachodnioeuropejskie w bitwie pod Grunwaldem - stały kilka godzin w pełnym słońcu i stopniowo traciły siły do bitki. Zbroje miękkie miały jednak plus - składajac się z naturalnego materiału pokroju lnu lub skóry świetnie trzymały ciepło podczas zimy, czego nie można było powiedzieć o zbrojach kolczych czy płytowych. Można je porównać do glanów. =P Latem gorąco, zimą lodowato. To samo tyczy się w zasadzie każdej zbroi skontruowanej z żelaza lub stali - lamelek, karacen, brygantyn i płatów. Warto jednak na koniec zacytować pochwałę dla kolczugi, która "doskonale przepuszczała pot i krew".
Tyle na dziś, do kwestii konserwacji dotrzemy innym razem. ;] Jeżeli pominąłem jakiś ciekawy aspekt, piszcie.
PS. Jeśli chcecie skomentować notkę, w menu "Komentarz jako:" klikajcie na "Nazwa/adres URL". Wtedy można wpisać swoją ksywę bez logowania do Google'a.
15 grudnia 2010
Pełna zbroja płytowa
Odcinek pierwszy serii "Pogromcy mitów". Na ruszt idą bardzo ciekawe filmiki, jakie znalazłem ostatnio w sieci - obalające powszechne przesądy o zbrojach płytowych.
Tutaj możemy pooglądać pompki, podciąganie się oraz gwiazdy.
Klękanie, turlanie się, wstawanie i kopanie w zbroi.
Wstawanie po upadku z konia - znane już powszechnie, ale i tak przyjemnie obejrzeć. ;)
Warto zweryfikować niektóre poglądy na temat płytówek, a w szczególności ich wagi. Wymienione w ostatnim filmie 80 funtów to nieco ponad 36 kg, wliczając także podkład (zapewne przeszywanicę) i kolczugę. Dla przykładu podręcznik gracza do D&D 3.5 podaje, że w sumie ważyłyby one 50 kg. Nie wspominając już o tym, jak na ogół krępują poruszanie. Inną sprawą jest jednak krzepa - trzeba być nie lada byczkiem, aby dać radę walczyć w tym długo.
Tutaj możemy pooglądać pompki, podciąganie się oraz gwiazdy.
Klękanie, turlanie się, wstawanie i kopanie w zbroi.
Wstawanie po upadku z konia - znane już powszechnie, ale i tak przyjemnie obejrzeć. ;)
Warto zweryfikować niektóre poglądy na temat płytówek, a w szczególności ich wagi. Wymienione w ostatnim filmie 80 funtów to nieco ponad 36 kg, wliczając także podkład (zapewne przeszywanicę) i kolczugę. Dla przykładu podręcznik gracza do D&D 3.5 podaje, że w sumie ważyłyby one 50 kg. Nie wspominając już o tym, jak na ogół krępują poruszanie. Inną sprawą jest jednak krzepa - trzeba być nie lada byczkiem, aby dać radę walczyć w tym długo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)